#MEAPREZENTACJE - Rozmowa z Aleksandrą Kornecką w ramach warsztatów Polish Rising Music Stars

meaprezentacje-rozmowa-z-aleksandra-kornecka-w-ramach-warsztatow-polish-rising-music-stars Aleksandra Kornecka

Aleksandra Kornecka – studentka Akademii Muzycznej im. Karola Lipińskiego we Wrocławiu. Jest młodą artystką o szerokich zainteresowaniach muzycznych – dyryguje, umuzykalnia dzieci, gra na wiolonczeli i organach. W rozmowie opowiada o tym, jak dzięki studiom odkryła, że można bawić się muzyką i jednocześnie być profesjonalistą.

Marlena Wieczorek: Jak zostałaś wiolonczelistką?

Aleksandra Kornecka: Przez przypadek. Albo przeznaczenie [śmiech]. Moje rodzeństwo już chodziło do szkoły muzycznej, znałam więc skrzypce, fortepian i gitarę, ale o istnieniu wiolonczeli dowiedziałam się dopiero na egzaminie wstępnym do szkoły muzycznej, kiedy komisja zaproponowała mi naukę na tym właśnie instrumencie. Zaryzykowałam… i jak się okazało, to był dobry wybór.

M.W.: Dlaczego?

A.K.: Bo gra na wiolonczeli nauczyła mnie dyscypliny, tego, że nie zrealizuję swoich marzeń przez szczęśliwy traf, dobry dzień, ale przez mozolną i systematyczną pracę. Od pierwszych lekcji pokochałam brzmienie tego instrumentu, choć dopiero w gimnazjum zaczęłam myśleć o nim na poważnie. Do akademii muzycznej zdawałam na wydział instrumentalny trzy razy i każdy z nich był dla mnie krokiem milowym w rozwoju mojej świadomości, jako muzyka i człowieka. Kontakt z tym instrumentem był dla mnie terapią, dzięki której wyrażałam swoje emocje, przeżycia, bardziej polubiłam siebie, jednocześnie zrozumiałam, że wiolonczela nie jest czymś, czemu chciałabym poświęcić całe życie. Co nie zmienia faktu, że wciąż gram (np. w orkiestrze kameralnej mojego wydziału Edukacji Muzycznej), tylko już z inną świadomością.

M.W.: Dokąd zatem „zaprowadziła” Cię wiolonczela?  

A.K.: Do bycia odkrywcą i poszukiwaczem, do poznawania muzyki od różnych stron – jej różnorodnych walorów: edukacyjnego, metafizycznego, terapeutycznego. I cieszę się z tego, bo wcześniej, gdy byłam jeszcze w szkole muzycznej, postrzegałam muzykę klasyczną głównie jako „wyrafinowaną damę”, z którą mało kto może się równać i która jest skłonna „obrazić się”, gdy ktoś zagra złą nutę. Owszem, pociągało mnie, by znaleźć się w jej kręgu, ale jednocześnie bardzo usztywniało i sprawiało, że inne rodzaje muzyki miały dla mnie mniejszą wartość.

M.W.: Co dla Ciebie najważniejsze jest w byciu muzykiem?

A.K.: Jestem muzykiem, ponieważ ta sztuka jest bardzo prospołeczna, a jednocześnie nienamacalna, dyskretna, wpływająca na nastrój słuchacza. Dzięki dyrygenturze chóralnej, umuzykalnianiu dzieci, grze w orkiestrze i akompaniowaniu liturgicznemu mogę zapoznawać innych z tą „empatyczną damą” na wiele sposobów.

M.W.: Jakie rady z perspektywy (wkrótce) absolwentki akademii muzycznej dałabyś osobom, chcącym ciekawie poprowadzić lekcję muzyki?

A.K.: Aby muzykować z pasją, należy na początku umieć bawić się muzyką. Sama, mając praktyki w szkole powszechnej, starałam się reagować, kiedy widziałam, że klasa jest zmęczona i niechętna do współpracy. Robiłam z nimi na przykład rozśpiewanie, wykorzystując przy tym zabawne ćwiczenia aktywizująco-emisyjne – od razu się ożywiali. Dlatego uważam, że oprócz sztywnych wymogów, dotyczących tego, co uczeń powinien umieć po skończeniu przedmiotu muzyka w szkole, warto dać swobodę nauczycielowi tak, aby dostosowywał metody do możliwości i potrzeb uczniów. Natomiast w szkołach muzycznych bardzo poważnie podchodzi się do kształcenia, za mało czasu poświęcając na zabawę muzyką, poszukiwanie i odkrywanie różnych brzmień, i – co ważne – na indywidualną twórczość, w tym na improwizację. Mam świadomość, że często nauczyciele sami mogą mieć trudność z takimi formami, ponieważ nie byli tak kształceni.

M.W.: Muzyka jest…

A.K.: Muzyka, w szczególności klasyczna, jest dla mnie niewerbalnym środkiem komunikacji międzyludzkiej, przekraczającym bariery językowe, narodowościowe czy statusu społecznego. Uszlachetnia każdego, kto stykając się z nią, otwiera się na jej piękno.

M.W.: Muzyka jest ważna dla świata, ponieważ…

A.K.: …ma wartość estetyczną, edukacyjną, leczniczą, uduchowia, jednoczy ludzi, a jednocześnie każdy przeżywa ją we własny, niepowtarzalny sposób, co jest fenomenalne.

M.W.: Gdybyś była muzyką, to...

A.K.: …byłabym szczęśliwa, że mogę pomóc tak wielu osobom. Pewnie byłabym jak sonata, ponieważ lubię rozmawiać z innymi i w efekcie dochodzić do kompromisu, do zgody.

Organizator: Fundacja Ars Sine Qua Non
Partnerzy: Stowarzyszenie Artystów Zdolni do wszystkiego, POLMIC.PL - Polskie Centrum Informacji Muzycznej, Nadbałtyckie Centrum Kultury - Instytucja Kultury Samorządu Województwa Pomorskiego, Kampania społeczna Save the Music, MEAKULTURA.pl, Fundacja Meakultura, przesluchania.com
Dofinansowano ze środków Narodowe Centrum Kultury w ramach programu "Kultura w sieci”

Opublikowano: 2020-07-26

 

Lubisz dobrą muzykę? Interesujesz się szeroko pojętą kulturą? Potrzebujesz odbyć staż lub praktyki?

Wszystko to możesz znaleźć właśnie u nas! Poszukujemy ludzi z pasją, którzy poświęcą swój wolny czas, żeby pomagać nam dbać o wartościową muzykę. Nie jest ważne, czy masz wykształcenie muzyczne albo inną specjalizacje – dla nas liczy się tylko chęć pomocy. Każda para rąk jest na wagę złota. Napisz do nas na sekretariat@fundacjameakultura.pl.

CHCĘ ZOSTAĆ WOLONTARIUSZEM

Organizujemy także staże i praktyki w ramach czasopisma meakultura.pl. Jest to miejsce otwarte na stałą współpracę, jak i publikację pojedynczych tekstów.

Potrzebujemy też ludzi, którzy wesprą nasze działa PR-owe. Wystarczy napisać do nas na adres: wspolpraca@meakultura.pl.

Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies.